wtorek, 30 września 2014

Rozdział 1

-Lucas? Co ty... - właściwie to czemu jestem dla niego taka niemiła? Widać, że chłopak się stara, więc dam mu szansę. Co ten kac ze mną robi... - Znaczy... Wejdź. – sama nie uwierzyłam w to, co właśnie zrobiłam. - Chcesz się czegoś napić? Albo coś zjeść?
-Jak masz kakao, to tak. A jak nie, to nie. – odparł z uśmiechem. Poszłam do kuchni otwierając dębowe drzwiczki od szafki.
-Mam. - powiedziałam. Wstawiłam dwa kubki mleka do mikrofali, a następnie wsypałam kilka łyżek kakao.
-Mieszkasz sama? - zapytał.
-Moja mama przyjeżdża od czasu do czasu. Ufa mi.
-A tata?
-Rodzice się rozwiedli i raczej nie utrzymujemy kontaktu.
-Rozumiem
Podałam mu kubek.
-Chodźmy do mojego pokoju, pogadamy. - powiedziałam i skierowałam się w stronę schodów. Usiedliśmy na ciepłym kocu i przez kilka minut milczeliśmy.
-Skąd ci się wzięła taka miłość do książek? Chłopaki w tym wieku raczej interesują się narkotykami, seksem i imprezami – zaczęłam.
-Dużo bardziej wolę zamknąć się w pokoju i czytać, niż pieprzyć każdą po kolei. Zważając na to, że żadna z nich nie jest warta chwili uwagi, bo puszcza się na lewo i prawo.
-Miło - burknęłam.
-Nie miałem na myśli każdej dziewczyny. Chodzi mi o te... stąd.
-Dzięki? - rozłożyłam ręce niemal wylewając kakao.
-Nie chodzi mi tu o ciebie, okej?
-A niby o kogo?
Przez chwilę milczał.
-O moją byłą. Zdradziła mnie na moich oczach - odparł z nutą smutku w głosie.
-Przepraszam, nie wiedziałam.
-Nic się nie stało - uśmiechnął się słabo.
-Naprawdę przepraszam - powiedziałam i położyłam rękę na jego bladej dłoni o długich palcach.
-Jest dobrze – odpowiedział i wstał. -Masz jakieś filmy?
-„Gdzie jest Nemo?”, „Kubuś Puchatek” i „ Król lew”... - odparłam ze śmiechem.
-Oglądamy „Króla lwa”?
-Może być – odpowiedziałam stawiając pusty kubek na stoliku nocnym.

*

Oglądanie „Króla lwa” skończyło się na dzikim tańcu na łóżku. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy jak małe dzieci. Padliśmy zmęczeni na łóżko.
-A tak właściwie, to co z twoimi rodzicami? - przez kilkanaście sekund panowała cisza. W końcu podniosłam się do pozycji siedzącej, tak, że mogłam widzieć jego twarz. Niebieskie oczy wpatrujące się w sufit były wypełnione łzami.
-Lucas? Coś się stało? - zapytałam zaniepokojona.
-Mój ojciec... bił matkę. A ona się zaćpała – odparł z takim żalem i jednocześnie wstydem w głosie, że aż zrobiło mi się nieprzyjemnie. Chłopak podniósł się i zabrał kurtkę z krzesła obrotowego. Podeszłam do niego i odłożyłam jego kurtkę na miejsce.
-Nigdzie nie pójdziesz – powiedziałam stanowczo. Lucas odwrócił głowę i rękawem swojej bluzki wytarł łzy.
-Lucas... - przysunęłam się do niego i mocno przytuliłam. Staliśmy w ciszy przez kilka minut. Gładziłam dłonią jego plecy. -Proszę, nie płacz – szepnęłam.
-Dlaczego zawsze najgorsze rzeczy przytrafiają się akurat mi? - szepnął. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-To nie tak... Po prostu musisz jeszcze trochę poczekać – odparłam.
-Sam?
-Tak?
-Dziękuję, że jesteś.

__
Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale stwierdziłam, że nie ma sensu dodawać niczego więcej. Przynajmniej trochę dowiedzieliście się o bohaterach :)
Liczę na Wasze oceny, kocham! 

6 komentarzy:

  1. eeeeeeeee za krótki :///////// next głupku
    /ktoś super

    OdpowiedzUsuń
  2. kochany rozdział;) czekam na dłuższy!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko Kinia najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
  4. NAJLEPSZY ! CZEKAM NA 2 ROZDZIAŁ !

    OdpowiedzUsuń
  5. czekam na 2 rozdzial!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zrezygnowałam z uczenia się do kartkówki i odrabiania lekcji by to przeczytać i szczerze nie żałuję ! Jezu,czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję że niedługo się pojawi bo to jest agtdvbfhnggjungmje,wciągnęło mnie już na początku i jak nie dostanę drugiego rozdziału to chyba się uduszę.Omg,szkoda mi Lucasa,biedny :(
    //Anita

    OdpowiedzUsuń