-Lucas?
Co ty... - właściwie to czemu jestem dla niego taka niemiła?
Widać, że chłopak się stara, więc dam mu szansę. Co ten kac ze
mną robi... - Znaczy... Wejdź. – sama nie uwierzyłam w to, co
właśnie zrobiłam. - Chcesz się czegoś napić? Albo coś zjeść?
-Jak
masz kakao, to tak. A jak nie, to nie. – odparł z uśmiechem.
Poszłam do kuchni otwierając dębowe drzwiczki od szafki.
-Mam.
- powiedziałam. Wstawiłam dwa kubki mleka do mikrofali, a następnie
wsypałam kilka łyżek kakao.
-Mieszkasz
sama? - zapytał.
-Moja
mama przyjeżdża od czasu do czasu. Ufa mi.
-A
tata?
-Rodzice
się rozwiedli i raczej nie utrzymujemy kontaktu.
-Rozumiem
Podałam
mu kubek.
-Chodźmy
do mojego pokoju, pogadamy. - powiedziałam i skierowałam się w
stronę schodów. Usiedliśmy na ciepłym kocu i przez kilka minut
milczeliśmy.
-Skąd
ci się wzięła taka miłość do książek? Chłopaki w tym wieku
raczej interesują się narkotykami, seksem i imprezami – zaczęłam.
-Dużo
bardziej wolę zamknąć się w pokoju i czytać, niż pieprzyć
każdą po kolei. Zważając na to, że żadna z nich nie jest warta
chwili uwagi, bo puszcza się na lewo i prawo.
-Miło
- burknęłam.
-Nie
miałem na myśli każdej dziewczyny. Chodzi mi o te... stąd.
-Dzięki?
- rozłożyłam ręce niemal wylewając kakao.
-Nie
chodzi mi tu o ciebie, okej?
-A
niby o kogo?
Przez
chwilę milczał.
-O
moją byłą. Zdradziła mnie na moich oczach - odparł z nutą
smutku w głosie.
-Przepraszam,
nie wiedziałam.
-Nic
się nie stało - uśmiechnął się słabo.
-Jest
dobrze – odpowiedział i wstał. -Masz jakieś filmy?
-„Gdzie
jest Nemo?”, „Kubuś Puchatek” i „ Król lew”... - odparłam
ze śmiechem.
-Oglądamy
„Króla lwa”?
-Może
być – odpowiedziałam stawiając pusty kubek na stoliku nocnym.
*
Oglądanie
„Króla lwa” skończyło się na dzikim tańcu na łóżku.
Śmialiśmy się i wygłupialiśmy jak małe dzieci. Padliśmy
zmęczeni na łóżko.
-A
tak właściwie, to co z twoimi rodzicami? - przez kilkanaście
sekund panowała cisza. W końcu podniosłam się do pozycji
siedzącej, tak, że mogłam widzieć jego twarz. Niebieskie oczy
wpatrujące się w sufit były wypełnione łzami.
-Lucas?
Coś się stało? - zapytałam zaniepokojona.
-Mój
ojciec... bił matkę. A ona się zaćpała – odparł z takim żalem
i jednocześnie wstydem w głosie, że aż zrobiło mi się
nieprzyjemnie. Chłopak podniósł się i zabrał kurtkę z krzesła
obrotowego. Podeszłam do niego i odłożyłam jego kurtkę na
miejsce.
-Nigdzie
nie pójdziesz – powiedziałam stanowczo. Lucas odwrócił głowę
i rękawem swojej bluzki wytarł łzy.
-Lucas...
- przysunęłam się do niego i mocno przytuliłam. Staliśmy w ciszy
przez kilka minut. Gładziłam dłonią jego plecy. -Proszę, nie
płacz – szepnęłam.
-Dlaczego
zawsze najgorsze rzeczy przytrafiają się akurat mi? - szepnął.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-To
nie tak... Po prostu musisz jeszcze trochę poczekać – odparłam.
-Sam?
-Tak?
-Dziękuję,
że jesteś.
__
Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale stwierdziłam, że nie ma sensu dodawać niczego więcej. Przynajmniej trochę dowiedzieliście się o bohaterach :)
Liczę na Wasze oceny, kocham!



